no pain no fame
   

ścieżka tematyczna dostępna w Czytelni Mediów

no pain no fame
   

ścieżka tematyczna dostępna w Czytelni Mediów

UWAGA: MATERIAŁY DOZWOLONE DLA WIDZÓW POWYŻEJ 16. ROKU ŻYCIA

Info

Prąd elektryczny poraża połączenia nerwowe. Sińce od uderzeń młotkiem. Rękawicą bokserską. Dreszcze od zimna.

„Mimo tej małej dawki, satysfakcja już się pojawia”. (Józef Robakowski)

no pain no fame – nowa, unikalna ścieżka w Czytelni Mediów WRO prowadzi widza w oszałamiający i barwny świat bólu! Zwiedzający może spotkać się zarówno z bólem fizycznym, jak i psychicznym. Ciała i umysły bohaterów prac doznają traumy na rozmaite sposoby, używając szerokiego wachlarza narzędzi w różnorodnych, ekscytujących sytuacjach. A wszystko dla pełnej satysfakcji oglądającego.

opracowanie: Dagmara Domagała, Maurycy Wiliczkiewicz, Kamil Kawalec

pokaz specjalny: 11.01.2017 / 18:00

Tekst kuratorski

Ból – kara, negatywny input, zero. Odmowa dalszego działania ze strony układu nerwowego. Dla Nietzschego działanie mimo bólu, „pokonywanie człowieka” było drogą ku uwzniośleniu. Dla Benthama i Moore’a ból był tym, czego ilość należy minimalizować programowo. Dla niektórych, ciernistą drogą ku sławie.

Józef Robakowski w wideo Moje videomasochizmy wyśmiewa artystów-rzeźników powielających z coraz większą bezmyślnością stereotyp performera publicznie dręczącego swoje ciało. Obrzędowa powaga Akcjonistów Wiedeńskich zestawiona z chuligańskim wybrykiem. Rafał Wilk odnajduje drastyczną taśmę z performansem Czarna dziura i udostępnia w sieci z dopiskiem „Tribute to Robakowski”.

Granica między pustym gestem, a odważnym i istotnym działaniem w występach artystów jest płynna. Eksplorowanie możliwości ciała jako interfejsu między „wewnętrznym” a „zewnętrznym” u Stelarca nie stoi w kontraście do samookaleczeń i świadomego samoudręczenia w praktykach artystów, u których akt przemocy jest politycznym manifestem. Przekraczanie ograniczeń ciała, wywoływanie bólu jest wyzwaniem zarówno koncepcyjnym, jak i technicznym. Aby zszokowany widz nie musiał po wszystkim pytać „I co dalej?”. W performansie Zwyczajna w dupie Andrzej Kwietniewski dokonuje równie radosnego, co radykalnego aktu traktując swoje ciało jako przedmiot artystyczny. Kwietniewski w znaczącym momencie przerywa drastyczny gest performerski łamiąc konwencję humorystyczno-dekadenckiego show. Uprzedmiotowiony błazen okazuje strach i niepewność, wychodzi z roli wyznaczając granice wstydu, na którym próbował dokonać performerskiego gwałtu. Artystyczne poświęcenie nie musi być konsekwentne, skoro działa mechanizm współczulnego obrzydzenia i percepcja buntuje się razem z Kwietniewskim – dokładnie w tym samym momencie akcji.

Podobnie dzieje się w performansie Robakowskiego Jestem elektryczny. Artysta – „dziecko żywiące się elektrycznością” – wystawia się na porażenie prądem. Napięcie kontrolowane jest przez publiczność za pomocą potencjometru. Kolejni „oprawcy” wywoływani przez Robakowskiego przesuwają pokrętło z coraz większym wahaniem. „Mimo tej małej dawki satysfakcja już się pojawia” – mówi artysta. Jednak czyja jest ta satysfakcja? Jego głos drży, na twarzy widać lęk przerywany uśmiechem. Prosi o kolejne 20 V. Jest „ekranem woli” widzów. Pozwalając innym operować na swoim ciele przenosi odpowiedzialność za swoją podmiotowość na tych, których woli się poddaje. Dystans wymazuje się w interakcji, rozpuszcza we współodpowiedzialności. Artysta, obiekt na scenie, staje się Innym, a więc przedmiotem troski i współczucia. Dadaistyczna przewrotność działania Robakowskiego pozostaje za kulisami.

Artystyczna prowokacja zmusza do opuszczenia granicy komfortu, zarówno artystę, jak i samego widza. Ból staje się nośnikiem znaczeń (lub nic-nie-znaczeń) szokującym i estetycznie niedostępnym. Minimalistyczna realizacja Matki Agaty Kus staje się równie nieprzystępna, co chaotyczny rytuał Wspólnoty Leeeżeć. A wszystko przez miauczącego kota. Zdolność do współodczuwania i empatii zostaje wystawiona na próbę. Czasem bolesność wyraża się za pomocą organicznych dźwięków, równie nieprzyjemnych, jak makabryczne obrazy. Czasem w samej warstwie werbalnej. Fizyczne doznanie bólu, przepuszczone przez mechaniczny filtr kamery w Ojej! Boli mnie noga… Robakowskiego, manifestuje się w powtarzającym się okrzyku. Przy tej też okazji artysta stawia pytanie o samo medium przekazu. Czy kamera jest w stanie zapośredniczyć między subiektywnym odczuciem bólu, a stojącym po drugiej stronie ekranu odbiorcą? Kanoniczna sztuka konceptualna zostaje przeciwstawiona eksperymentowi z formą filmową, która – podobnie jak Moje videomasochizmy i Jestem elektryczny – staje się igłą przekłuwającą balonik autorytetu artysty-mistrza i przenosi podmiotowość filmu na bezpośrednie doświadczenie „tu i teraz”. Przekraczając znacznie ramy wyznaczone wyobraźni widza i podejmując grę z nawykami percepcji.

Ból jest czymś tak prywatnym i pierwotnym, że trudno jednoznacznie skategoryzować go jako zjawisko, czy stan. Ból jest stałą obecnością, jednocześnie trywialną i głęboką. Wspólny dla wszystkich organizmów zwierzęcych jest tematem rozważań filozoficznych, poezji i sztuki. Jest nieprzyjemną, trwałą obecnością i przewodnikiem, nośnikiem przestrogi. Gdy obserwujemy go u innych wywołuje empatię lub śmiech – zależnie od uświadomienia rzeczywistego cierpienia przez widza. Możliwości złączenia w źródłowym lęku.

Prace

Józef Robakowski (PL), Moje videomasochizmy, 1989, wideo, 5:00

Akcja dokamerowa wyśmiewająca polskich performerów-rzeźników, którzy bardzo często w czasie akcji destruują swoje ciało. Autor manipuluje przy swej twarzy różnymi narzędziami, nagrane na taśmę wizualno-dźwiękowe tortury stają się faktem publicznym.

Rafał Wilk (PL), Czarna dziura (ostatnia akcja dynamiczna), 2013, wideo, 7:51

Znaleziony i zmontowany zapis dokamerowego performansu anonimowego artysty, podczas którego dochodzi do brutalnych eksperymentów i samookaleczeń. Działanie jawnie nawiązuje do „Moich videomasochizmów” Józefa Robakowskiego.

Piotr Wyrzykowski (PL), Ucieleśnianie, 1994, zapis performansu, 8:39

Performans, w trakcie którego artysta nadaje fizyczną wartość niematerialnemu zjawisku drop-out, jakim w obrębie techniki wideo określano brak niewielkiego fragmentu w obrazie, otwór wewnątrz kadru widoczną jako dziurawy, lekko uszkodzony obraz. Uszkodzenie, wynikające z przypadkowego, niewłaściwego ułożenia się cząstek magnetycznych na podłożu taśmy wideo, podczas performansu powodowane jest użyciem igły, którą artysta dziurawi taśmę i własne ciało, które ta taśma oplata. Zanim artysta owinie się taśmą, wydostawszy ją z pudełka kasety, wykonuje na niej przedtem rejestrację, filmując w zbliżeniu swój tors i głowę w autoportretującym zapisie kamerą zwróconą obiektywem ku sobie. Przebita, ponakłuwana taśma, ze śladami krwi artysty powraca do pudełka. Jako jedyny w swoim rodzaju obiekt staje się nie tylko materialnym nośnikiem zapisanego elektronicznie obrazu, ale współczesną wersją relikwii, o niejasnym statusie oryginału, nie do powielenia w dobie wydawałoby się uniwersalnej i nieskończonej mechanicznej reprodukcji.
miejsce i data dokumentacji: WRO: Monitor Polski, studio TVP, Wrocław, maj 1994

Józef Robakowski (PL), Jestem elektryczny, 1996-2005, wideo, 13:00

Zapis zrealizowanej w studiu telewizyjnym ryzykownej akcji Józefa Robakowskiego w czasie festiwalu WRO Monitor Polski 96. Transmisja na żywo wzbudziła poważne zainteresowanie i reakcje telewidzów.

Andrzej Kwietniewski (PL), Zwyczajna w dupie, 1987, VHS, 5:46

Brutalny gest performerski przywodzący na myśl znaczoną krwią i moczem radykalną drogę Akcjonistów Wiedeńskich. W chuligańskim wydaniu. Akt Kwietniewskiego, chaotyczny i niekonsekwentny, obnaża kulisy dokamerowego performansu. Ciało jest przedmiotem artystycznym. Jego wydzieliny są równorzędne. Jednak ból powstrzymuje proces.

Jerzy Truszkowski (PL), Pożegnanie Europy – performens, 1987, 12:43

Praca ukazuje symboliczną przemoc ideologii obecnych w Polsce u schyłku lat 80. Otoczenie dosłownie odciska piętno na skórze performera.

Wspólnota Leeeżeć (PL), Krótkie zdarzenie z siekierą i kotami, zapis performance, 1992-1993, 20:26

Przerażony kot jako nieświadomy uczestnik artystycznego rytuału. Miękka forma przemocy skontrastowana z twardą rąbanką siekierami.

Agata Kus (PL), Matka, wideo, 2012, 3:12

Realizacja dotycząca trudnej relacji pomiędzy dzieckiem a matką oraz ich wzajemnej zależności i skrajnych uczuć, które ta więź budzi. Nienawiść przenikająca się z miłością oraz bunt przeciw powielaniu stereotypów i zachować rodziców to tylko niektórej ze skojarzeń, jakie wywołuje ta praca. „Klasyczny” układ matki i „dziecka”, który został przedstawiony pod postacią dzikiego kota, odwołuje nas do ikonografii religijnej. Wzajemne ranienie się — bolesne drapanie, lament przeciwstawiony uciskowi — to metafora trudnej miłości czy też uczucia — świadomego lub nie — jakie większość z nas żywi do matki.

Łukasz Prus Niewiadomski (PL), Taniec bezwarunkowy, 2013, wideo, 2:21

Przeszywające tkanki zimno wprawia w taneczne ruchy autora performansu. Towarzysząca muzyka wzmacnia mimowolone bodźce wychłodzonego organizmu.

Zuzanna Janin (PL), Walka, 2002, Betacam SP, 5:00

Sport jest dla kultury masowej i jej zbiorowej wyobraźni terenem szczególnym – agorą, panteonem. Obszarem projekcji nadziei i kolektywnych emocji, rządzącym się prawami tak własnymi jak narzuconymi przez media. W ten obszar wkracza Zuzanna Janin walcząca z Przemysławem Saletą, mistrzem bokserskim wagi ciężkiej i medialnym idolem. Jest on tak postacią realną jak i medialnym wizerunkiem. „Zuzanna przyjmuje podobny status medialnej bohaterki. Xena – Wojownicza Księżniczka, Buffy – postrach wampirów, Lara Croft – uzbrojona po zęby awanturnica, Trinity – matrixowa mistrzyni walki, Motoko – cybernetyczna tajna agentka i inne reprezentantki grrrl power przyzwyczaiły nas, że dziewczyny popkultury potrafią się bić. Waga i wzrost nie mają znaczenia – tu każdy jest wojownikiem”. (Stach Szabłowski, Zuzanna Janin, 2001)

Marie Louise O’Dwyer (IE), Suffocation, 2005, wideo, 5:35

Praca dotyka problemu repetytywnych i obsesyjnych czynności opartych na rytuałach domowych wypracowanych w celu ucieczki od codziennej rzeczywistości. Zamknięte przestrzenie i bariery otaczające postać intensyfikują uczucie klaustrofobii i izolacji. Celem jest wywołanie lęku, paniki i dyskomfortu u widza, bo stąd według artystki biorą się te kompulsywne zachowania. W tych pozornie bezcelowych czynnościach występuje pewien stały porządek.

Stelarc (AU), Erase the Skin, 1997, 2:02

Wystąpienie Stelarca podczas konferencji Geo/info-territory w ramach WRO 97.
Ciało wewnętrzne od zewnętrznego oddziela cienka warstwa skóry. Cyniczna definicja świadomości zakłada uobecnienie fizycznego ciała w momencie bólu. Ból wyzwala wzmożoną świadomość własnego ciała.

Józef Robakowski (PL), Ojej, boli mnie noga…, 1990, wideo, 5:00

Próba przedstawienia uczucia bólu nogi poprzez wrażenia, przy użyciu subiektywnej kamery, głównie jednak za pomocą organicznego dźwięku.

TRT: 1:45:00