What We Lost in the Water
   

wystawa
Daria Syvakos + WRO Archive
9-31.07.2026
wernisaż: 9 lipca / czwartek / 18:00

What We Lost in the Water
   

wystawa
Daria Syvakos + WRO Archive
9-31.07.2026
wernisaż: 9 lipca / czwartek / 18:00

Info

What We Lost in the Water to wystawa łącząca prace ukraińskiej artystki Darii Syvakos z materiałami Archiwum WRO. Tytuł projektu został zaczerpnięty z wideoeseju Syvakos, który staje się osią opowieści o zatopionych krajobrazach, postsowieckich infrastrukturach i widmach niespełnionych futurystycznych obietnic.

Wideoeseje, archiwalne materiały, cyfrowe symulacje i postinternetowe pejzaże ruin tworzą narrację o wodzie jako narzędziu przemocy, nośniku pamięci i medium katastrofy. Wystawa splata hauntologię infrastruktury, klimatyczną żałobę, posthumanistyczne krajobrazy i estetykę rozpadu, przyglądając się temu, jak wojna, przemysł wydobycia i technologie wpływają na pamięć zbiorową oraz wyobrażenia przyszłości. Szczególne miejsce zajmuje tutaj Archiwum WRO – nie jako neutralny magazyn historii, lecz żywy, nieszczelny organizm pamięci, w którym stare nośniki, cyfrowe migracje i rozpadające się technologie funkcjonują niczym krajobraz po katastrofie.

Inspiracją dla projektu pozostaje twórczość J.G. Ballarda, zwłaszcza jego wizja świata, w którym cywilizacja nie kończy się nagle, lecz powoli osuwa się w stan wilgotnej, lepkiej transformacji.

Tekst kuratorski

Doomflooding
Tonąc w ruinach postsowieckiego solarpunku

„W porannym świetle nad laguną unosiło się osobliwe, żałobne piękno; posępne, zielonoczarne liście nagonasiennych intruzów z triasowej przeszłości oraz na wpół zatopione XX-wieczne białe budynki wciąż odbijały się obok siebie w ciemnym lustrze wody, oba splecione światy zawieszone jakby w jakimś pęknięciu czasu.”
J.G. Ballard, The Drowned World, tłum. własne, Londyn 1962

W powieściach Ballarda świat nie kończy się nagle. Nie ma jednego wybuchu ani ostatecznej katastrofy. Jest za to powolne osuwanie się rzeczywistości w inny stan skupienia. Miasta toną. Beton nasiąka wilgocią. Infrastruktura zaczyna przypominać ruinę jeszcze zanim przestaje działać. Ludzie żyją pośród szczątków dawnych systemów, próbując odróżnić pamięć od halucynacji.

Z tego właśnie krajobrazu wyrasta wystawa What We Lost in the Water. Jej tytuł został zaczerpnięty z wideoeseju Darii Syvakos, który staje się punktem wyjścia dla szerszej opowieści o infrastrukturach przemocy, pamięci i rozpadających się futurystycznych obietnicach. W centrum projektu spotykają się prace Syvakos oraz Archiwum WRO – archiwum rozumiane nie jako stabilny zbiór dokumentów, lecz jako żywy organizm pamięci: zatopione archiwum obrazów, technologii i niespełnionych wizji przyszłości.

Wideoesej What We Lost in the Water prowadzi przez hydrologiczne megaprojekty Związku Radzieckiego: tamy, kanały irygacyjne, przymusowe przesiedlenia, zniszczone ekosystemy i przemysłowe krajobrazy Ukrainy oraz Azji Centralnej. Woda pojawia się tutaj jako narzędzie polityczne – technologia kontroli, przemysłu wydobycia i zarządzania życiem. Jednocześnie pozostaje nośnikiem pamięci. Zatapia nie tylko ziemię, lecz także historie, języki, rytuały i lokalne światy.

W pracy Yellow Prince That Casted Long Shadows historia przestaje być linearną narracją. Syvakos pokazuje, jak głód, kolonialna przemoc i imperialne loopy historii powracają w nowych formach: jako polityka wyczerpania, ekonomia głodu i widmowość przemocy. Przeszłość nie znika – raczej przecieka przez pęknięcia infrastruktury niczym toksyczna wilgoć.

Prace Syvakos spotykają się z Archiwum WRO w szczególnym momencie historycznym. W epoce klimatycznej i ekologicznej żałoby archiwum przestaje być neutralnym narzędziem konserwacji. Samo staje się krajobrazem po katastrofie. Zbiory taśm VHS, Betacamów, płyt, kabli, uszkodzonych nośników i cyfrowych migracji przypominają dziś bardziej postludzki pejzaż niż stabilne repozytorium wiedzy. Technologie przyszłości starzeją się szybciej, niż jesteśmy w stanie je zachować.

Postsowiecki techno-futuryzm, obecny zarówno w estetyce dawnych modernistycznych projektów hydrotechnicznych, jak i w archiwalnych wizjach sztuki mediów, powraca tutaj jako widmo niespełnionej przyszłości. W survival domes, cyfrowych symulacjach i półzatopionych pejzażach pobrzmiewają dawne obietnice technologicznego wybawienia. Zamiast utopii otrzymujemy jednak collapse aesthetics – krajobrazy wyczerpania, skażenia i permanentnego kryzysu.

W tym sensie wystawa funkcjonuje pomiędzy mokrą nekropolityką a mokrą ontologią. Woda nie jest tutaj symbolem oczyszczenia ani romantycznej natury – staje się medium katastrofy. Archiwum staje się wilgotne, nieszczelne, biologiczne. Pamięć zaczyna działać bardziej jak ekosystem niż baza danych. Bardziej jak more-than-human memory niż uporządkowana historia.

To dlatego Ballard powraca tutaj tak naturalnie. W The Drowned World półzatopiona XX-wieczna architektura odbija się w „ciemnym lustrze wody”, zawieszona pomiędzy epokami. U Syvakos podobnie zawieszone pozostają postsowieckie infrastruktury: ani martwe, ani żywe. Funkcjonują jako afterlives of empire – infrastruktury po imperium, które nadal produkują przemoc długo po własnym upadku.

Wystawa przygląda się również temu, jak internet i kultura cyfrowa zmieniły nasze doświadczenie katastrofy. Doomscrolling, feedy pełne wojny, pożarów, powodzi i kryzysów klimatycznych produkują nową percepcję czasu. Katastrofa przestaje być wydarzeniem – staje się atmosferą. Permanentnym stanem psychicznego zawieszenia. „Powolna przemoc” dzieje się wszędzie jednocześnie i nigdy się nie kończy.

Współczesność operuje dziś językiem symulacji, CGI, silników gier i postinternetowej estetyki ruin. Tworzone pejzaże wydają się jednocześnie realne i nierealne – trochę jak doomscrolling o trzeciej nad ranem, kiedy kolejne katastrofy zaczynają zlewać się w jeden nieskończony feed. Nie chodzi jednak o futurystyczny spektakl ani o hollywoodzki „koniec świata”. Bardziej o pytanie: jak wygląda pamięć w epoce infrastrukturalnego rozpadu? Co zostaje po modernistycznych obietnicach przyspieszenia, postępu i technologicznej kontroli natury?

W tym sensie What We Lost in the Water nie jest wystawą o końcu świata. Bardziej o życiu wewnątrz jego powolnego, lepkiego rozpadu. To przestrzeń, w której postludzka hauntologia spotyka eko-nekropolitykę, katastroficzne duszpasterstwo odbywa się w cyfrowym archiwum, dekolonializm przeżywa klimatyczną żałobę, a infrastruktury organizujące śmierć, wyczerpanie i znikanie odsłaniają swoją materialną i psychiczną obecność.

Dagmara Domagała