(PL) EEC / GRÜN | ZIELONY – Karolina Grzywnowicz (PL)
   

(PL) baza osobistych pomników przyrody
ODWIEDŹ STRONĘ: grun.wrocenter.pl

(PL) EEC / GRÜN | ZIELONY – Karolina Grzywnowicz (PL)
   

(PL) baza osobistych pomników przyrody
ODWIEDŹ STRONĘ: grun.wrocenter.pl

Вибачте цей текст доступний тільки в “PL і “EN”.

(PL) CZYTAJ WIĘCEJ

(PL) Projekt GRÜN jest próbą odczytania krajobrazu Wrocławia poprzez jego biologiczną strukturę. Od początku interesowała mnie historia i tożsamość miasta zapisana w roślinach. Chciałam uchwycić różnicę między Breslau a Wrocławiem, która mogłaby mieć swój wyraz na poziomie ekosystemu – zastanawiałam się czy wraz z całkowitą wymianą ludności doszło do jakiejś istotnej zmiany w biosferze, czy Niemcy sadzili inne rośliny niż Polacy. Podjęłam próbę przyjrzenia się przedwojennym roślinom, mając na celu poznanie związanych z nimi historii i nie zawsze oczywistych sposobów użycia.

Pierwszymi roślinami, które zwróciły moją uwagę podczas researchu były morwy. We Wrocławiu jest bardzo dużo starych egzemplarzy tego gatunku, jest też ulica Morwowa, kamienica „Pod Morwą” (Rynek 54), ogródki działkowe „Pod Morwami” (ul. Sułowska). Ponieważ liście morwy stanowią jedyne pożywienie larw jedwabników sadzone były tam, gdzie rozwijano przemysł jedwabniczy. Jedwab był natomiast używany nie tylko do produkcji odzieży – ze względu na swoje właściwości (lekki i równocześnie wytrzymały) służył do produkcji spadochronów, które wykorzystywane były podczas II wojny światowej. Jedwabnictwo nie było jednak wyłącznie domeną Niemiec. Również w Polsce – i to z powodzeniem – rozwijano tę gałąź przemysłu, dlatego na terenie całego kraju można spotkać mniejsze lub większe skupiska morw.

Kolejnymi roślinami, na które zwrócono mi uwagę podczas moich poszukiwań, były dęby i magnolie. Szczególnie okazałe przedwojenne okazy tych drzew i krzewów są ozdobą miasta. Jednak zarówno dęby, jak i magnolie możemy spotkać na terenie całej Polski. Obywatele sąsiadujących ze sobą krajów sadzili i sadzą te same rośliny. Ze względu na bliskość kulturową i właśnie sąsiedztwo nie możemy mówić o gatunkach typowo „niemieckich” czy typowo „polskich”. Być może Niemcy sadzili z upodobaniem magnolie, ponieważ ich hodowla przynosiła niezwykłe efekty ze względu na cieplejszy i bardziej sprzyjający klimat. Być może dęby w Niemczech były tak ważnymi drzewami, jak lipy w Polsce. Jednak w obu przypadkach jest to jedynie kwestia skali, a rośliny nie mogą stanowić wyznacznika niemieckości czy polskości miasta.

Do tych wniosków pomogły mi dojść rozmowy z ekspertami z różnych dziedzin. Podczas trwającego od marca researchu spotkałam się i przeprowadziłam rozmowy m.in. z:

  • Anną Rumińską – antropolożką kultury, architektką, publicystką, edukatorką, inicjatorką projektu poświęconego jadalnym roślinom nieuprawnym „Chwastożercy”
  • dr Iwoną Bińkowską – redaktorką „Leksykonu zieleni Wrocławia”
  • Ludwikiem Tomiałojciem – profesorem zwyczajnym w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Wrocławskiego
  • dr Jackiem Małczyńskim – pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wrocławskiego, autorem pracy doktorskiej „Krajobrazy Zagłady. Przyroda w przedstawieniach i miejscach pamięci Holocaustu“
  • Michałem Dziewulskim – kuratorem i specjalistą ds. militariów w Muzeum Narodowym w Krakowie
  • Grzegorzem Mazurowskim – specjalistą ds. II wojny światowej, znawcą roślin, związanym z Biblioteką Narodową w Warszawie
  • Joanną Kowalską – kierowniczką w Dziale Tkanin i Ubiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

Lekturami, które stanowiły tło moich poszukiwań roślinnych wątków w historii Wrocławia były m.in.:

  • „Leksykon zieleni Wrocławia”, praca zbiorowa, wydawnictwo: Via Nova, 2013
  • „ Portret miasta środkowoeuropejskiego”, Norman Davies,Roger Moorhouse, wydawnictwo: Znak, 2006
  • „Pierścienie Saturna”, G. Sebald, wydawnictwo: W.A.B. 2009
  • „Wrocław. Pamiętam, że…”, praca zbiorowa, wydawnictwo: Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im. T. Karpowicza, 2015
  • „Niemcy nie przyszli”, redakcja: Michał Bieniek, Tadeusz Mincer, wydawcy: ART TRANSPARENT Fundacja Sztuki Współczesnej, Biuro Festiwalowe IMPART 2016, MWW Muzeum Współczesne Wrocław, 2015.

Natura, pozornie neutralna, nie jest nośnikiem znaczeń symbolicznych, które łatwo można odczytać i zinterpretować. W odróżnieniu od architektury, pomników, inskrypcji na murach rośliny dały się łatwo zaadoptować do nowej rzeczywistości. Dzięki temu przedwojenne drzewa i krzewy przetrwały we Wrocławiu. Dęby, które były pomnikami przyrody już przed wojną są nimi nadal, czasem tylko zmieniły patrona. Drzewa są świadkami historii i łącznikami między Breslau a Wrocławiem, niejednokrotnie stanowią tło ważnych wydarzeń zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych.

Punktem wyjścia i podstawą działania GRÜN stają się zatem opowieści mieszkańców Wrocławia o ważnych dla nich drzewach. Zamierzam zwrócić się zarówno do niemieckich przesiedleńców i zapytać ich o rośliny, które pamiętają z Breslau, jak i do tych, którzy przyjechali do miasta po wojnie. Być może drzewa pomagały im nawiązać relację z miejscem, oswoić nową przestrzeń? Interesują mnie również współczesne historie związane z wrocławskimi drzewami – prywatne historie, osobiste wrażenia.

Odwołując się do zapomnianej kategorii pomników przyrody chciałabym zwrócić uwagę na kwestię zieleni w mieście. Zebrane opowieści zostaną zaprezentowane na stronie internetowej, która stanowić będzie bazę istotnych dla Wrocławian drzew – osobistych pomników przyrody.

– Karolina Grzywnowicz
listopad 2016